Jola Więckowicz: Śladami Pana Samochodzika do Rucianego-Nidy


        Swego czasu zaczytywałam się "Panem Samochodzikiem" i nadal chętnie do niego wracam, szczególnie do "Niewidzialnych"; pewnie z tej racji, że mieszkam w Rucianem-Nidzie. Oczywiście zastanawiałam się nie raz, czy to tu, czy tam Pan Tomasz był, przechodził, spał, itp.
        I w związku z tym mam kilka uwag.

Hotel         Sprawa pierwsza: hotel. „Pani Herbst, ja i Monika zdecydowaliśmy zatrzymać się w hotelu w Rucianem i przenocować. (...) Kiosk "Ruchu" znajdował się o sto metrów od hotelu. (...) Zajęliśmy bowiem trzy kolejne jednoosobowe pokoiki na parterze hotelu (...). Okna naszych pokojów wychodziły na niewielki ogród; (...) pomaszerowałem do małej restauracyjki, która mieściła się na parterze w drugim skrzydle hotelu.”
        Jedynym hotelem, który około 1974 roku istniał w mieście, była "Małgośka", w rzeczywistości usytuowana w Nidzie, w okolicy dzisiejszej "Biedronki". Ponieważ jednak Tomasz, jak wielu, pewnie dla wygody, używał wszędzie pierwszego członu nazwy miasteczka, więc mógł zatrzymać się właśnie tam. Trochę musiałam popytać o szczegóły, bo sama pamiętam tylko neon: "Małgośka". Ten jedyny hotel w miasteczku był wówczas hotelem robotniczym. Na parterze były jednak pokoje nie dla robotników lecz dla gości, więc Kędziorek mógł przez okno wejść do pana Tomasza. W drugim skrzydle była sala raczej kawiarniana niż restauracyjna, ale pewnie można było tam zjeść kolację. Był także mini ogród, rosły w nim podobno różane krzewy. I kiosk ruchu, a jakże. Kiedyś nie istniała za to nadbudówka na dachu.
        Hotelu "Nidzkiego" - tego ze zdjęcia Sławka - rzecz jasna w ogóle wtedy jeszcze nie było.

        Sprawa druga: poczta. „W Rucianem, przed urzędem pocztowym, gdzie zaparkowałem swój wehikuł, rozstaliśmy się. (...) pani Herbst (...) odjechała w stronę Warszawy (tak to w każdym razie wyglądało). (...) panna Berta oraz Dobeneck (...) ruszyli w stronę Mrągowa. Zostawiłem Monikę w wehikule, a sam poszedłem do urzędu pocztowego (...). Stałem przy oknie i patrzyłem na ulicę. Zwróciłem uwagę, że tuż za wehikułem zaparkował czerwony volkswagen z warszawską rejestracją, którego prowadził młody blondynek o kędzierzawej, bujnej czuprynie.”
Poczta w Rucianem         Tej poczty, którą Sławek umieścił na kolejnym zdjęciu, także wtedy nie było. Opis z książki mówi, że przed pocztą Pan Samochodzik rozstał się z panią Herbst, która pojechała w stronę Warszawy, oraz parą Niemców, którzy udali się w stronę Mrągowa. Oba te kierunki Tomasz mógł śledzić tylko z centrum miasteczka, przy dworcu PKP, w budynku którego właśnie znajdował się wówczas urząd pocztowy. Wszystko więc gra, poza tym,że okna poczty nie wychodzą na ulicę lecz na tory i, gdy Tomasz zamawiał rozmowę międzymiastową z Marczakiem, nie mógł zobaczyć przez okno Kędziorka, chyba że przyjechałby on drezyną, a nie czerwonym volkswagenem ;)
Poczta w Nidzie         Co prawda istniała także i nadal jest w tym samym miejscu poczta w Nidzie, której okna wychodzą na ulicę. Nie mogłam sobie tam jednak zupełnie wyobrazić tych scen z książki... Dlaczego?
        Przecież skoro hotel był w Nidzie, choć Nienacki pisał po prostu o Rucianem, to samo mogło dotyczyć także poczty. Przez jej okna pan Tomasz mógł obserwować, co się dzieje na ulicy, mógł tam swobodnie zaparkować każdy samochód. Może więc przemawiał przeze mnie lokalny patriotyzm i koniecznie chciałam choć trochę Rucianego w Rucianem - bo rzecz jasna mieszkam w Rucianem, nie Nidzie - a może sama chciałam się poczuć jak Pan Samochodzik, który rozszyfrowuje zagadkę z przeszłości, a może to po prostu przeczucie, że tak musiało być... Może to śmieszne, ale ja „widziałam”, że to właśnie tu pan Tomasz obserwował oba odjeżdżające samochody. Nie dawało mi to spokoju i pytałam dalej, aż dowiedziałam się, że jedno okno dawnej poczty wychodziło na tę właśnie stronę od ulicy. Ja tego nie pamiętam, być może dlatego, że teraz z tego okna zrobione są drzwi sklepu. Jestem więc na 99 procent pewna, że ta scena rozgrywała się przed pocztą w Rucianem, a nie Nidzie. Szkoda mi tylko mojego „oryginalnego” pomysłu z drezyną... Na zdjęciu wyraźnie widać, które drzwi były wcześniej oknem - te ze schodkami i zieloną poręczą. To przypadek, że parkował tam akurat czerwony samochód, co prawda nie volkswagen, lecz mercedes też przecież jest tu na miejscu. Poczta w Nidzie, z drugiego zdjęcia, rzeczywiście na pierwszy rzut oka pasuje do miejsca zdarzeń - to ten brakujący jeden procent. Sporym minusem jest jednak to, że spod poczty w Nidzie nie można jednoznacznie określić, czy auto jedzie w stronę Warszawy, czy Mrągowa, bo najpierw trzeba pojechać do... Rucianego. Trzeba też pamiętać, że wtedy centrum Rucianego wyglądało zdecydowanie lepiej niż dziś - niestety - i to tu raczej kwitło życie lokalne i turystyczne. Nida natomiast była robotniczym osiedlem, skupionym wokół znanych wówczas Zakładów Płyt Pilśniowych i Wiórowych.
        No i tyle mojego śledztwa. Cieszę się, że mogłam dołożyć swój „kamyczek” do opisu mazurskiej trasy Pana Samochodzika. I chyba przy okazji przypomnieć sobie te cudowne emocje towarzyszące lekturze przygód pana Tomasza i odpowiedzieć na swoje pytanie z dzieciństwa: „Czy to naprawdę mogło być tu?”.


2009 © http://www.nienacki.art.pl

Masz uwagi? Napisz
Hosting: www.castlesofpoland.com
Autor: Jola Więckowicz.
2009.02.13